Zimowa dieta, czyli co jeść na stokach?

energetyczne posiłki, czyli co jeść na stoku

Ferie w pełni, a wraz z nimi wyjazdy w góry, mniej lub bardziej zorganizowane, podczas których szosuje się po stokach. Oprócz jazdy na nartach lub snowboardzie liczy się również czas na posiłek. Często jednak o nim zapominamy lub ratujemy się szybką zapiekanką z szynką, podwójnym serem i sporą ilością sosu.
Jak więc poradzić sobie z dietą na tego typu wyjazdach? Co zabrać ze sobą na stok? Co zjeść w schronisku czy pobliskiej restauracji? Wszystko po to, by mieć energię na kolejne zjazdy. Kolejnym profitem jest dbałość o swoją sylwetkę, by nie wrócić do domu z dodatkowym balastem w postaci ekstra centymetrów w pasie.

energetyczne śniadanie

Niezależnie od tego czy jesteście w polskich górach, słowackich Tatrach czy w austriackich Alpach pierwszy posiłek dnia to element niezbędny. Powinien być on spełniony nie później niż godzinę od pobudki. Pamiętaj że Twoje mięśnie i węglowodany, w szczególności te złożone, przyjaźnią się od zawsze. Wspomniane makroskładniki bowiem są źródłem energii i uczucia sytości na dłużej. Doskonale sprawdzi się więc na śniadanie jajecznica z dodatkiem pełnoziarnistego pieczywa i warzyw. Świetną alternatywą będzie także owsianka z owocami i masłem orzechowym lub ziarnami. Dla smakoszy natomiast proponuję pasty kanapkowe w towarzystwie chleba razowego. Zimowa dieta może być równie smaczna jak ta o innych porach roku.

przekąskowe s.o.s

Śniadanie zjedzone, kilka godzin zjazdów za nami. Z doświadczenia wiem, że wiele osób planując całodniowe przebywanie na stoku, zapomina o wzięciu jakichkolwiek przekąsek ze sobą. W końcu przecież, gdy “głód da nam o sobie porządnie znać” możemy liczyć na górskiego fast fooda. Między innymi szybką zapiekankę, panierowane oscypki czy frytki, które zaspokoją nasze łaknienie. O ile taki wybór jest jeszcze do zaakceptowania, o tyle “głodzenie” się przez cały dzień już nie. Organizm, będąc w ciągłym ruchu, potrzebuje regeneracji i zastrzyku energii mniej więcej w stałych odstępach czasu. Najzdrowiej co 3, max 4 godziny.

Jeśli nie dostarczymy odpowiedniej podaży energetycznej, nasz organizm będzie się szybciej wychładzał. Tym samym tracąc siły na zjazdy czy inne sporty zimowe. Podczas jazdy na nartach czy desce, jako zdrowe przegryzki, doskonale sprawdzą się więc batony zbożowe, orzechy wymieszane z owocami suszonymi, czy ciasteczka owsiane z dodatkiem ziaren. W porze lunchu zaś warto skusić się na porcję ciepłej zupy z dodatkiem kaszy, ryżu czy makaronu, porcję mięsa lub ryby z warzywami. Doskonale sprawdzą się też kotleciki warzywne z dodatkiem cieciorki czy soczewicy. Danie główne dnia zostawiamy na wieczór.

nawodnienie przede wszystkim

Gdy już wiesz co jeść na stokach, czas przejść dalej. Jednym słowem nie tylko posiłkami stałymi człowiek żyje, płyny równie ważne są. I bynajmniej nie chodzi tu o grzane piwo czy wino, spożywane na stoku w trakcie przerwy pomiędzy zjazdami. Oczywiście przyjemności też muszą być. Jednak te wzmocnione procentowo warto zostawić sobie na później, zachowując przy tym również zdrowy rozsądek. Ich wysoka temperatura nie ma nic wspólnego z rozgrzewaniem. Przeciwnie, uczucie ciepła towarzyszy Nam tylko w momencie picia. Później efekt pęka jak bańka mydlana – alkohol zaczyna z nas parować, umyka ciepło i zamiast się rozgrzewać, doprowadzamy organizm do wychładzania się. Myśląc o odpowiednim nawodnieniu skupmy się przede wszystkim na ciepłych herbatach oraz wodzie z dodatkiem ziół i cytryny. Poszukując słodszego smaku, można ewentualnie skusić się na soki ze świeżo wyciskanych owoców i warzyw.

Ubrani w odzież termiczną nie odczuwamy tak bardzo efektów pocenia się. W związku z tym warto o odpowiednią ilość płynów zadbać już podczas śniadania. Na początek 2-3 szklanki w zupełności wystarczą. Niska temperatura czy przebywanie na śniegu również robi swoje. W związku z tym uczucie pragnienia jest często niezaspakajane. Płyny zaś są tracone w procesach termoregulacyjnych oraz energetycznych. Taki stan rzeczy prowadzi niestety do odwodnienia, którego pierwszym objawem może być zaburzona koncentracja. Jej efektem zaś więcej kolizji i wypadków na stokach. Dlatego elementem nieodłącznym oprócz kasku czy gogli, który należy zabrać ze sobą w góry to mała butelka wody lub termos z ulubioną herbatą.

kolacyjna odbudowa glikogenu

Mając za sobą całodniowy, intensywny wysiłek fizyczny, czas uzupełnić zapasy glikogenu. Godzinę od zakończonej jazdy warto zjeść przegryzkę bogatą w cukry proste (np. baton energetyczny, koktajl z dodatkiem banana i siemienia lnianego). Później zaś należy zadbać o odpowiednią kolację. Pamiętajcie, że nie tyle ilość, zaś bardziej jakość dania gra tu pierwsze skrzypce. Przechodząc do konkretów, zadbajcie o to, by w tym posiłku nie zabrakło dobrej jakości białka (np. w postaci mięsa, ryb, nabiału, czy roślin strączkowych). Po drugie pamiętajcie o węglowodanach złożonych (np. kaszy gryczanej, bulgur, ryżu czy makaronie pełnoziarnistym). Po trzecie tłuszcz jako oliwa z oliwek bądź olej lniany do skropienia warzyw.

Trzydaniowa kolacja, składająca się z przystawki, dania głównego i deseru z pewnością nie będzie więc dobrym wyborem. Obciąży żołądek. Może spowodować duże skoki glukozy i tym samym większe wyrzuty insuliny. A co najważniejsze, w żaden sposób nie wpłynie pozytywnie na zdrowie i samopoczucie. Jednym słowem przyjemności trzeba dawkować. Najlepiej robiąc to z głową i zachowując zdrowy rozsądek. Wszak zimowy wyjazd zazwyczaj trwa kilka (dla szczęściarzy nawet kilkanaście) dni. Miło by było więc, aby każdego z nich, w pełni sił, cieszyć się jazdą na ośnieżonych stokach.

Add a comment

*Please complete all fields correctly

Dowiedz się więcej

nowalijki - bogactwo witamin, czy coś więcej?
Jak się odżywiać aby zajść w ciążę. Co poprawia parametry nasienia.
schudnij szybko na lata