Nowalijki- bogactwo witamin czy coś więcej?

nowalijki - bogactwo witamin, czy coś więcej?

“Wiosna, wiosna, ach to Ty….” – jak śpiewał Marek Grechuta. A jak wiosna to i czas na pierwsze w tym sezonie młode warzywa, czyli nowalijki. Wszak po długim okresie kiszonek, mrożonek i innych domowych przetworów, wszyscy jesteśmy spragnieni nowości i świeżości. Na bazarkach młode rzodkiewki, sałaty i ogórki kuszą swym wyglądem i zapachem. Dla większości z nas kojarzą się przede wszystkim ze zdrowiem. Czy słusznie? Czy z tym pięknym, wizualnym wyglądem idzie w parze wartość odżywcza? Przeczytaj tekst do końca, a się przekonasz.

By odpowiedzieć na pytanie czy warto jeść nowalijki, należy zrozumieć przede wszystkim ich sposób uprawy. Mianowicie, w związku z tym, iż żyją one w sztucznych szklarnianych warunkach ich okres wegetacji jest znacznie skrócony. Zapewniona jest idealna temperatura, oświetlenie, wilgotność powietrza. Jednym słowem wszystko co niezbędne do prawidłowego i szybkiego wzrostu. Zdawałoby się, że warunki idealne. Tak, gdyby nie to, że gleba na której rosną nowalijki jest nawożona nawozami bogatymi w azot. Młode warzywa niestety, nie mając umiaru, chłoną go w dużych ilościach, nieselektywnie. Jednym słowem, nie tyle ile potrzebują, zaś tyle ile jest dostępne. Efekt – przenawożenie.

Najwięcej azotu chłoną warzywa rosnące pod ziemią, typu marchewka, pietruszka, rzodkiewka oraz sałata. Najmniej zaś ogórki, koperek, szczypiorek czy botwinka. Na szczęście nasz organizm inteligentnie radzi sobie z nadmiarem azotanów, wydalając znaczną ich ilość z moczem. Czasem jednak, w wyniku różnych procesów, mogą się one przekształcać w azotyny, będącymi przyczyną zatruć pokarmowych czy też pokrzywek skórnych. Dlatego tak ważny jest umiar w ich spożyciu.

czy istnieje alternatywa?

Oczywiście. Po pierwsze mogą to być gospodarstwa ekologiczne, w których zamiast nawozów azotowych stosuje się naturalny kompost. Inne rozwiązanie to nowalijki pochodzące z nowoczesnych upraw hydroponicznych, czyli bezglebowych. Korzenie roślin w takim przypadku są zanurzone w roztworze wodnym, co wyklucza konieczność stosowania środków ochrony roślin przed szkodnikami. Trzecią alternatywą jest domowa hodowla młodych warzyw, ale o tym za chwilę.

bogactwo witamin?

Choć smak nowalijek nie dorównuje smakowi warzyw zbieranych w pełni sezonu, to mogą się one pochwalić całkiem niezłą wartością odżywczą. Zacznę jednak od składników, których jest najmniej, a mianowicie witaminy C, cukrów czy bioflawonoidów. Poziom ich w dużej mierze uzależniony jest od dostępu naturalnych promieni słonecznych, co jak wiadomo w przypadku nowalijek jest bardzo ograniczone. Czynnik ten w dużej mierze przekłada się także na smak wielu, młodych warzyw, który jak wspomniałam wcześniej, z pewnością nie dorównuje intensywnością tych zebranych latem czy wczesną jesienią.

Dobrym przykładem są tutaj pomidory, które często zrywa się nie do końca dojrzałe, by później umieścić je w komorze wypełnionej etylenem, w celu przyspieszenia dojrzewania. Warzywo takie pomimo mniej słodszego smaku, zawiera już wszystkie, niezbędne witaminy i składniki mineralne. Jednym słowem nie brakuje w nim witaminy E, potasu, czy β-karotenu. Młoda rzodkiewka oraz botwina są bogate natomiast w kwas foliowy oraz siarkę. Natka pietruszki zaś to doskonałe źródło żelaza – składnika chroniącego nie tylko przed anemią, ale przede wszystkim wpływającego pozytywnie na pracę hormonów.

Warto więc, przy spożyciu nowalijek stosować mądrą taktykę. Mianowicie nie traktować ich jako podstawy codziennego spożycia warzyw, zaś jako dodatek. Doskonale sprawdzą się na kanapce, bądź jako uzupełnienie pysznej sałatki.

czujność podczas zakupów

Niech Cię nie zmyli piękny wygląd, idealnie zaokrąglonej rzodkiewki. Najprawdopodobniej podczas jej uprawy została użyta duża ilość nawozów z dodatkiem związków azotowych. Po drugie – wygląd liści. Jeśli są przebarwione, mają dużą ilość żółtych plam, świadczy to z pewnością o ich przenawożeniu. Unikaj także przechowywania nowalijek w foliowych torebkach. Jeśli chcesz by zachowały dłużej trwałość przed włożeniem do lodówki owiń je ręcznikiem papierowym. Przy braku dostępu tlenu są idealnym środowiskiem do tego by wspomniane azotany zamieniły się w szkodliwe dla zdrowia nitrozaminy. Dlatego tak ważne jest właściwe ich przechowywanie jak również dokładne mycie przed położeniem na kanapkę.

nowalijki z własnego parapetu

Najszybsze i najprostsze nowalijki to te wyhodowane osobiście. Doskonałym przykładem są kiełki różnych warzyw, które cechuje wysoka wartość odżywcza. Węglowodany i tłuszcze w nich zawarte są łatwiej przyswajalne przez ludzki organizm. Na przykład w skiełkowanym ziarnie lucerny znajdują się wszystkie aminokwasy egzogenne, a kiełki soi są bogatym źródłem kwasów tłuszczowych. Wykazują one również silne działanie przeciwutleniające, które koreluje dodatnio z różnorodnością i długością procesu kiełkowania.

Mianowicie, im więcej kiełek do wyboru tym szersza gama dostarczanych witamin o działaniu antyoksydacyjnym. Kiełki rzodkiewki bowiem, po 7 dniach kiełkowania charakteryzuje prawie o połowę większa zawartość witaminy C, niż na początku tego procesu (wynosi 70mg/100g). Są one również doskonałym źródłem α-tokoferoli. Kiełki fasoli mung zaś to bogactwo witaminy A i B6. Te ze słonecznika natomiast to źródło karotenoidów i ksantofili, niezwykle ważnych dla Twojej skóry, włosów i paznokci. Obok bogactwa wspomnianych składników, kiełki zawierają także enzymy, które ułatwiają przyswajanie pierwiastków śladowych przez organizm.

Co ciekawe o wysokim potencjale antyoksydacyjnym kiełek pisano już wielokrotnie, co potwierdzają badania sprzed 20 lat. Test przeprowadzony z udziałem 17 fenoli pochodzenia roślinnego, m.in: rutyną, kempferolem i kwasem chlorogenowym pokazał, iż kiełki mają duże zdolności wygaszania wolnych rodników. Jednocześnie wykazano, że w kiełkach fasoli mung zawartość polifenoli wzrastała w czasie kiełkowania i szła w parze z równoczesnym wzrostem właściwości przeciwutleniających.

Podsumowując, korzystajmy z dobrodziejstw natury, jakie daje nam wiosna. Na pytanie czy warto jeść nowalijki odpowiadam TAK, jednak jak we wszystkim zachowaj umiar i zdrowy rozsądek.

bibliografia:

Lewicki Piotr: “Kiełki nasion jako źródło cennych wartości odżywczych”, ŻYWNOŚĆ. Nauka. Technologia. Jakość, 2010, 6 (73), 18 – 33.
Sawa T., Nakao M., Akaike T., Ono K., Maeda H.: “Alkylperoxyl radical-scavenging activity of various flavonoids and other phenolic compounds: implications for the anti-tumor-promoter effect of vegetables”, J. Agric. Food Chem., 1999, 47, 397-402.

Add a comment

*Please complete all fields correctly

Dowiedz się więcej

No Image
energetyczne posiłki, czyli co jeść na stoku
Jak się odżywiać aby zajść w ciążę. Co poprawia parametry nasienia.